Historia Hufca Lubliniec

Harcerstwo to nie jest coś, co się umie, ale to jest coś czym się jest.

enfrdeitptrues

Świadkowie Historii

Obóz - Julianka 1967r.

Latem 1967r. w ramach Akcji "Zamonit" odbyło się zgrupowanie obozów Hufca Lubliniec. Nim do tego doszło, grupa instruktorów z druhem Zenonem Zbączyniakiem i Robertem Dragonem, wykonała - motorowy zwiad po Jurze. Z wielu pięknych miejsc - wybrano małą miejscowość Juliankę, do której co ważne było - dojeżdżał pociąg:)

12jul0
Podczas zwiadu motorowego po Jurze, przerwa w Złotym Potoku
Od lewej druh Robert Dragon, w środku druh Zenon Zbączyniak

Letnia Akcja "Zamonit" Chorągwi Katowickiej, rozpoczęła się w 1961r. pod hasłem "Wędrówka i praca". Jej nazwa powstała z połączenia słów: zamek, których wiele ruin pozostało na tzw. Szlaku Orlich Gniazd, i amonitu, znajdowanego często przez harcerzy w wapiennych skałach Jury, skamieniałego głowonoga o charakterystycznej spiralnej muszli. Utworzony kryptonim szybko zrósł się z bajkową krainą Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej i dziś nieraz jest używany jako synonim Jury. Celem akcji było: poznanie przyrody tego malowniczego zakątka, nawiązanie kontaktów z ludnością zamieszkującą te tereny oraz poznanie barwnej historii tego regionu. Harcerze w ramach akcji brali udział w budowaniu dróg, zbiorników przeciwpożarowych czy pielęgnowali szkółki leśne. W 1983r. akcja przybrała formę całoroczną - jako Harcerska Służba Jurze. 

zamonitakcja2017rtg
Znaczki i plakietki okolicznościowe z akcji "Zamonit"

To właśnie w ramach tej akcji pojawił się organizowany przez Sztab Akcji - Festiwal Leśnych Estrad, który został również zaszczepiony na gruncie naszego Hufca i od momentu powstania amfiteatru w Kokotku - organizowany aż po dzień dzisiejszy:)

12FLEi1971 
I Festiwal Leśnych Estrad w Kokotku w 1971r.

Zgrupowanie składało się z 3 podobozów: Kalety (z kadrą: Robert Dragon, Henryk Maruszczyk, Edward Pietsz, Grzegorz Howaniec), Lubliniec (z kadrą: Krystyna Rożniewska, Piotr Kulik, Jerzy Bobrowski) oraz z Kursu Drużynowych (z kadrą: Konrad Kupilas, Juliusz Kula, Leszek Chrust i Edward Ziora), łącznie ponad 200 harcerzy i harcerek. Nad całością zgrupowania czuwali: Henryk Pietrek (komendant zgrupowania), Mieczysław Ostrowski, Alicja Ostrowska, Andrzej Dąbek i Józef Sabok.

12jul4
Kadra obozowa: stoją od lewej
Juliusz Kula, Henryk Pietrek, Andrzej Dąbek

12jul5
Przed kadrówką: od lewej
Andrzej Dąbek, Józef Sabok

W Kursie Drużynowych wzięło udział 34 uczestników (w tym 13 harcerzy i 21 harcerek). Kursanci zostali podzieleni na 3 zastępy:
"Pszczółki" - których zawołaniem było: pracowite i słodkie w składzie: Ewa Knebel (zastępowa), Barbara Zbączyniak, Marysia Mnich, Krysia Pęcherczyk, Ela Zielińska, Marysia Rakowiecka, Dorota Kania, Usia Pyrasz, Dorota Sojka, Ala Apanowicz, Ewa Piechurska.

121967 Juliankah
Zastęp "Pszczółek"

"Krasnoludki" - w składzie: Jadzia Pietsz, Marysia Jeske, Janka Dragon, Czesia Stupińska, Irena Howaniec
"Puchacze" - z zawołaniem Hu, HU:) w składzie: Andrzej Rożniewski, Piotrek Liszkowski, Marek Gasidło, Maciek Janik, Czesław Chróst, Jacek Pietrzykowski, Torchalski, Warzecha.

12jul6
Podczas zajęć - w kręgu druh Mieczysław Ostrowski

O kursie tak wspomina jego uczestniczka druhna Ewa Knebel: "Nasz kurs był wyjątkowy, ponieważ stanowiliśmy dużą grupę, najstarszych uczestników zgrupowania, przygotowywanych do pełnienia funkcji harcerskich i instruktorskich. Zarówno harcerze lublinieccy(głównie ze Szczepu Duboisa) jak i kaletańscy(Ośrodek Kalety) już w następnym roku uczestniczyli w obozie harcerskim w Kokotku jako instruktorzy w stopniu przewodnika. Ale zanim to nastąpiło przeszliśmy swój chrzest bojowy pod nadzorem wspaniałej i bardzo wymagającej kadry:) Dyscyplina była na pierwszym miejscu, a śpiew na drugim. Nauka regulaminów, pionierka obozowa, biegi harcerskie, szyfry i alarmy (cała paleta:) - dzienne, nocne, mundurowe, plecakowe:) były na porządku dziennym. Nikt z nas się nie nudził, ponieważ jeszcze trzeba było meldować się co trzy dni w kuchni - jako zastęp służbowy. No i oczywiście nasze, wewnętrzne ogniska podsumowujące całodzienne działanie.

12jul1
Wejścia do obozu Lublinieckiego strzegą, stojąc na warcie druhny:
Grażyna Drewniak i Halina Augustynowicz

Wszystkie wyjścia poza teren obozu były w mundurze (oprócz tych na posiłek), nawet gdy szliśmy nad staw (około 4 km) kapać się, byliśmy wszyscy obowiązkowo w mundurach. Szliśmy, jak możecie się domyślać, z piosenką na ustach:) Jak wspomniałam dyscyplina była bardzo ważnym elementem naszego kursu, toteż gdy coś poszło nie tak, jak trzeba - padała komenda w tył na lewo zachodź i powtórka:) Po tym obozie wszyscy znaliśmy mnóstwo piosenek. Mnie najbardziej pozostała w pamięci ta o kucharzu, którą gromkim głosem śpiewaliśmy przed każdym posiłkiem, chociaż melodia do łatwych nie należała. Do dzisiaj pamiętam jej słowa:

Gdy po ćwiczeniach mamy wolny czas
to do kucharza wszyscy idziem wraz
w ręku menażki w blasku ognia lśnią
a ty kucharzu pełnisz służbę swą

Od dymu mnie oczy bolą
ogień ręce parzy mi
oj dolo moja dolo
- kucharz gorzkie leje łzy

Każdy woła jeść
Każdy woła jeść
Każdy tera poniewiera kucharza cześć
a kucharz biedny on nie może zwlekać
gotując zupę czuje w sercu lęk
czy czy wiara znów nie będzie nań narzekać
żebyś pękł, żebyś pękł, żebyś pękł

Trzytygodniowe zmagania zakończył bieg harcerski i egzamin, po którym większość z nas otrzymała upragnioną granatową podkładkę pod krzyż harcerski. Poza nauką i zajęciami kursowymi uczestniczyliśmy w życiu obozowym całego zgrupowania i życiu mieszkańców wsi, których gościliśmy na naszych ogniskach (było to dla nich wielką atrakcją). Oni zaś odwdzięczali się nam - udostępniając telewizor w świetlicy pobliskiego tartaku  - dzięki czemu mogliśmy oglądać filmy, gdy padał deszcz.

12jul2

Sprawy higieniczne, to mycie się w pobliskiej rzeczce (gdzie wytryskały źródełka) i oczywiście latryny na świeżym powietrzu. Nad naszym zdrowiem czuwał lekarz - druh Władysław Liszkowski. Sprawami kuchenno-kwatermistrzowskimi zgrupowania zajmował się druh Zenon Zbączyniak, Krzysztof Zbączyniak, Jerzy Kula i pani kucharka. Magazyn żywnościowy był w namiocie, zaś gotowanie posiłków odbywało się na wybudowanym piecu i w parnikach. Jadłospis reklamowała piosenka:

"Kipi groch, kipi groch, kipi kasza
kipi najlepsza strawa nasza
O Filadelfio, o Filadelfio, o Fila del del fio"

12jul8
Przed tablicą informacyjną i pocztą obozowa
druh Andrzej Dąbek

Podczas kursu, przeżyliśmy także chwile grozy, kiedy podczas strasznej burzy z ogromną ulewą (22 lipca), piorun uderzył w drzewo w pobliżu kuchni i poszkodowany był jeden z harcerzy. Ale dzięki zimnej krwi naszego lekarza wszystko zakończyło się szczęśliwie. Piorun ten rozbił nasze duże lustro na terenie kursu.

Na obozie w Juliance przeżyliśmy wspaniałe chwile i niezapomniane przygody, które po prawie 50 latach wspominamy z sentymentem.  Po zakończonym turnusie pojechaliśmy do Ośrodka w Kokotku, gdzie od lipca trwał "obozu czynu harcerskiego", którym kierował druh Marian Ożarowski. Niektórzy z nas zostali na drugim turnusie i wspólnie budowaliśmy naszą Stanicę.

12kokotek 04 
Budowa Stanicy Harcerskiej w Kokotku - lato 1967r.

W ostatnich dniach sierpnia w nagrodę za pracę przy Stanicy i świetnie zorganizowany obóz w Juliance, 60-osobowa grupa harcerzy (i nie tylko) pojechała na kilkudniową wycieczkę do Trójmiasta. W organizacji wyjazdu harcerzy wspierał lubliniecki Wydział Oświaty.

 1212jul7678
Uczestnicy wyjazdu poobozowego do Trójmiasta - 1967r.

 W grudniu 1967r. podczas ferii uczestnicy Kursu Drużynowych zostali zaproszeni przez Komendanta Ośrodka ZHP Kalety (druha Dragona) na zabawę i poczęstunek (oczywiście w mundurach:))."

 12jul1123

Opracowane na podstawie:
Wspomnienia - Ewa Knebel

Zdjęcia:
Archiwum Hufca Lubliniec
Materiały prywatne - Ewa Knebel